Bóg w dom!

Nasze cotygodniowe, niedzielne spotkanie uwielbienia w Metanoi od kilku lat wygląda tak:
-osoby służące przychodzą o g.10.00
-wszyscy chcący uwielbiać Boga są witani Słowem Bożym, po to żeby od 11.25 (kiedy startuje pięciominutowe odliczanie) odrzucić wszelkie sprawy przyziemne
-o 11.30 nadchodzi On, a Najlepsza Grupa Pro-rokowa inicjuje pieśń uwielbienia w stylu „Wszechmocny, Ty czynisz cuda, jesteś drogą, światłem w ciemności, mój Bóg – taki jesteś Ty”
-o 12.00 dzieciaki są zapraszane na zajęcia Metanojek, po to żeby ich rodzice mogli skupić się na nauczaniu, modlitwie i uwielbieniu
-tuż po południu jeden z naszych mówców zaczyna nauczanie
-i kończy je po 40 minutach (jak to dobrze że nie mamy we wspólnocie apostoła gorliwego jak Paweł, który kiedyś nauczał aż do świtania – Dz 20,11), a my dalej uwielbiamy Pana, przerywając nasz worship około:
-13.00 kiedy jeden z nas wzywa do kolekty
-13.30 emitując czterominutowy Metanoia News
-13.45 gdy kończymy trzema setami modlitwy: za Kościół, za nasze sprawy, o uzdrowienie;
-po to, żeby przed 14 i po błogosławieństwie wspiąć się piętro wyżej na Cafe 7, gdzie czeka na nas: kawa, herbata, poczęstunek, a nawet ROZMOWY !

Kto z was, kochani, tęskni do powyższego planu dnia?
No to jeszcze trochę potęsknimy, bowiem od 15 marca, z wiadomych względów, nasze spotkania są on-line. O dwóch pierwszych spotkaniach możecie poczytać w poprzednim wpisie. Przy kolejnym spotkaniu postanowiliśmy umożliwić uwielbienie także ludziom z zewnątrz, ponieważ jak powiedział Krzysiek: Kościół dalej funkcjonuje, Kościół nie jest zamknięty – zamknięte są tylko budynki!!! Drugą nowością było to, że nasze ostatnie spotkanie było prowadzone i transmitowane z różnych miejsc.
Były podobieństwa do cyklicznego uwielbienia, ale były i różnice – zabrakło Metanojek (droga młodzieży, jeżeli bardzo tęsknicie za lekcjami biblijnymi, to wujek Grzesiek – a dla wybranych ojciec – przygotował coś w zalecanym przez MEN stylu e-do-nauki) oraz Cafe7. Ale po kolei:
-najpierw Magda, bujając się na swoim domowym fotelu, witała wpisami każdego uczestnika (FB ułatwia imienne powitanie, no chyba że ktoś ustawi sobie Czestmir w profilu), a nawet karciła spóźnialskich (swoją drogą wyszedł mi nowy Szczyt Lenistwa – spóźnić się na uwielbienie on-line);
-potem mąż i żona (czyli Piotr i Dorota) wraz z oddalonym na przepisowe półtora metra Tadeuszem, prowadzili uwielbienie z naszej sali (do wiadomości uczącej się młodzieży: w tym zdaniu pojawiły się dwa elementy luźno nawiązujące do literatury polskiej);

-wreszcie, prosto ze swojego biura, Krzysiek (tym razem w koszuli w odcieniu kanapy Aśki) nauczał nas, ponownie posługując się historią Dawida, o sile przymierza z Bogiem, o tym żeby każdego dnia chodzić w świeżym namaszczeniu, bo wczorajsze namaszczenia Boga w twoim życiu było na wczoraj[!], a dzisiaj potrzebujesz na nowo napełnić się Jego obecnością [Ps 23,5];
-znowu przejście kamery na uwielbienie (ta zmiana kamer i połączenia z poszczególnymi osobami w różnych miejscach to zasługa Rafała [oklaski!] – dokonał tego na znanej tylko informatykom zasadzie WYSIWYG „otrzymujesz to co widzisz”),
-po raz kolejny Krzysiek – tym razem o zasiewaniu [2Kor 9,5-10],
-newsy „w tradycyjnej formie” i z kultowym już „nowy tydzień, nowe możliwości” przedstawiła Baśka,
-i na koniec, występująca w gustownym sweterku we wzorki (który kiedyś pójdzie na licytację), Aśka poprowadziła modlitwę, sety wstawiennictwa i błogosławieństwo.
Wszystko tip-top, zapięte na ostatni guzik i przećwiczone w piątek – bo mieliśmy na pokładzie tak zacne osoby jak: Rafał, Magda, Dorota, Piotr, Tadek, Aśka, Baśka, Krzysiek i Patryk. A każda z tych osób miała pod ręką jakiś smartfon, kabel, sieć, oprogramowanie – i korzystała z tego pod czujnym okiem Rafała.
Dla mnie to nic innego jak naśladowanie Jezusa, który często korzystał z tego co miał pod ręką. [Mk 6,37-38] Lecz On im odpowiedział: «Wy dajcie im jeść!» Rzekli Mu: «Mamy pójść i za dwieście denarów kupić chleba, żeby im dać jeść?» On ich spytał: «Ile macie chlebów? Idźcie, zobaczcie!» Gdy się upewnili, rzekli: «Pięć i dwie ryby» – a On właśnie to wziął i pobłogosławił. Nie kazał im kupić jedzenia, nie chciał żeby dali ludziom pieniądze – ale kazał uczniom sprawdzić dostępne zasoby, a później wykorzystał jedzenie które było w spiżarni (przecież nakarmił by tych ludzi i bez tego – patrz manna z nieba). Zatem Jezus nie marnował tego co było dostępne.
I my w niedzielę wykorzystaliśmy dostępne zasoby naszej wspólnoty po to żeby On był uwielbiony, ale także po to żebyś uczestniczył w tym uwielbieniu razem z nami. Dlatego jeżeli pierwszy raz spotkałeś się i z Nim, i z nami podczas uwielbienia, to zapraszamy po epidemii na nasze spotkanie. Poczujesz na własnej skórze różnicę między on-line, a on-live.

À propos różnic – znajdź różnice w rozporządzeniach, które dzieli prawie 2 tysiące lat:
*Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 24 marca 2020 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii
„ jednocześnie mogą się poruszać dwie osoby w odległości nie mniejszej niż 1,5 m od siebie”
*[Mk 6,7] „Następnie przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch
Do zobaczenia w kolejne niedziele.

Czas zamieszania – czas niezłomnego serca…i nastał poranek, dzień trzeci