Czwartkowa Msza wspólnotowa

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. Mt. 11:28
Ciężko jest wyjść poza schemat. Ciężko wyrwać się z systemu. Pewnie zawsze było to ciężkie, ale w dzisiejszych czasach jest to jeszcze trudniejsze niż wcześniej. Świat pędzi i wcale nie ma zamiaru zwolnić a my, chcąc nie chcąc, żyjąc w tym świecie pędzimy razem z nim. Praca, dom, dzieci, przyjaciele, wspólnota, służba, praca, dzieci, dom, służba, praca,…. Często wydaje się, że ta gonitwa nie ma końca. Staramy się ją okiełznać, organizować obowiązki, układać harmonogramy, grafiki, planować wydarzenia, ale często im więcej planujemy tym więcej pojawia się obowiązków.
Obowiązków często miłych, dających radość i spełnienie, obowiązków dających uśmiech i satysfakcję, ale obowiązków, które zostawiają w nas swój ślad.
Ciężko jest się dziś zatrzymać, bo mamy wrażenie, że ten pędzący świat nie będzie na nas czekał.
Mamy wrażenie, że jeśli zajmiemy się sobą, zatrzymamy się na chwilę to on popędzi dalej sam a my już tak zostaniemy na bocznicy ze wzrokiem wbitym w oddalający się ostatni wagon. Właśnie dlatego tak rzadko pozwalamy sobie odpocząć, wyjechać na urlop, zrobić reset. Bo nawet jeśli to próbujemy robić, to robimy to na pół gwizdka. Jednym okiem zachwycamy się przyrodą, a drugim obsługujemy telefon, żeby zrobić jak najlepsze jej zdjęcie. Widzimy piękno architektury, ale skupiamy się bardziej na najlepszym selfie na Instagram. Większość z nas tak ma i pewnie dlatego większość z nas wciąż czuje się „utrudzona i obciążona”. Nawet jeśli pozwalamy sobie na odpoczynek to pracujemy. Bo świat pędzi i nie będzie czekał.
W tym całym pędzie, w całej tej gonitwie nie mamy czasu na dostrzeżenie tego co jest naszym prawdziwym obciążeniem. Może czasem dostrzegamy, wieczorem, w ciszy, tuż przed zaśnięciem, ale to tyle. Trzeba cisnąć, trzeba biec, więc machamy ręką, odkładamy na jutro, na za tydzień, od nowego roku… A z każdym kolejnym dniem grzech przygniata nas coraz to mocniej i mocniej.
Odbiera siły, chęci, radość dając w zamian ucisk, poczucie winy czy zniechęcenie. Oczywiście mówimy sobie, że nie jest źle, że dajemy radę bo przecież byliśmy 3 tygodnie temu na Mszy, 4 tygodnie temu na spotkaniu wspólnoty, w zeszłym tygodniu nawet się modliliśmy. I działa to jak duchowy dezodorant. Tak, daje on ładny zapach, ale tylko maskuje to co jest pod spodem i często cuchnie.
Tak jak potrzebujemy codziennego prysznica czy kąpieli, tak jak potrzebujemy codziennie wyszczotkować zęby a nie zjeść Tic Taka, tak potrzebujemy utrzymywać higienę duchową, a nie
tylko używać duchowych dezodorantów.
Każdy z nas jest utrudzony i obciążony, bardziej bądź mniej, świadomie bądź nie świadomie. Bóg o tym wie, ponieważ stan ten towarzyszy nam od 3 rozdziału Księgi Rodzaju, kiedy opuściliśmy, na własne życzenie, ogród Eden.
Dziś Bóg zaprasza nas do zatrzymania się, do ponownego spojrzenia w Jego kierunku. Dosłowne tłumaczenie 28 wersetu 11 rozdziału Ewangelii Mateusza brzmi „Przyjdźcie do Mnie wszyscy którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja przywrócę wam świeżość.” Bóg chce Ci dać świeżość! Pamiętasz jeszcze jakie to uczucie? Jeśli nie, to ta boska propozycja jest dla Ciebie! Musisz tylko wykonać krok, bo aby doświadczyć odświeżenia, pokrzepienia musisz „Przyjść”. Tego nikt za Ciebie nie zrobi. To powinna być Twoja świadoma decyzja. Może właśnie teraz jest moment, w którym możesz ją podjąć? Stań przed Bogiem w prostocie i szczerości i pozwól Mu na prawdziwe odświeżenie, nie Twoje doraźne psikanie dezodorantem, ale prawdziwą duchową kąpiel.
Doskonałą okazją do tego jest czwartkowa Msza Święta ( w każdy drugi czwartek miesiąca), gdzie będziesz mógł, nasycić się Jego słowem, zrzucić z siebie brzemię grzechu i nakarmić się Boską obecnością.
Pozwól sobie na doskonałe duchowe SPA, nabierz odświeżenia, zacznij patrzeć w Jego stronę.

WYSTARTOWALI!WIECZÓR DZIĘKCZYNNY TUŻ-TUŻ!